niedziela, 3 kwietnia 2016

Rozdział 4 ,,Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość. "

-Jakich? -zapytałam



~Sara~
- Nie jedziemy po jutrze, tylko jutro po południu- powiedziała.
Spojrzałam na Kaje.
Płakała.
Wybiegł z domu.
Pobiegłam za nią.
Znalazłam ją płaczącą na ławce parę ulic dalej.
Usiadłam obok niej i ją przytuliłam
Obie płakałyśmy.
- Myślałam że będę miała chociaż te nieszczęsne 2 dni. I co? Czemu do cholery?!Czemu?!-krzyczała przez łzy.
-Ciiiii
-Ja nie chce. -powiedziała, wstała z ławki i pobiegła w stronę domu. Pewnie do Mileny.W tej chwili przypomniało mi się że zostawiłem Kingę. Wstałam i ruszyłam w stronę domu.Zaczęło utopić
A ja zaczęłam biec.
Po chwili byłam już w domu. Poszłam do pokoju; do Kingi.
~Kaja~
Opowiedziałam wszystko Milenie.
-Teraz to nie możemy spać.To na być najlepsza moc w twoim życiu.Idziemy do kuchni.No już ruszaj dupe.
-Za nie długo będzie 22.Milena.
-I co z wiazku z tym?
-Ty zawsze wiesz jak poprawić mi humor.
Po naszych zmaganiach z ciastem kuchnią była cała w mące i innych produktach.Ale ciastka wyszły pyszne.Przez całą noc się wygłupiałyśmy. Było super.
~*~
Była 8 rano. My nadal nie spałyśmy. Ja jeszcze musiałam się spakować.
Zeszłyśmy na dół do kuchni.Na śniadanie zaserwowałyśmy sobie omlety.Po 11 Milena poszła już do domu. Ja wzięłam
szybki prysznic, wysuszyłam i przeczesałam włosy potem założyłam banderę żeby grzywka nie leciała mi do oczu. Ubrałam się i wzięłam za pakowanie.
Po godzienie skończyłam.  Poszłam na dół po coś do picia. W kuchni spotkałam mamę.
-Dzięń dobry - p rzywitałam się
- Hej skarbie i jak tam?
-Trochę lepiej
- Spakowana? 
- Tak
-Samolot mamy o 16 ale musimy być o 14.30 na lotnisku.
-Dobrze -  powiedziałam i posmutniałam.
Naprawdę nie chciałam wyjeżdżać.Ale skoro mama jest dzięki temu szczęśliwa to ja chyba też muszę.
~ Sara~
Pożegnałyśmy się z Kinią po 12. Ja zaczęłam się pakować. Na biurku stawło zdjęcie Adriana. Zrobiłam mu je jak po raz pierwszy się spotkaliśmy po 3 miesięcznej rozłące. Mimowolnie zaczęły
mi spływać łzy. Wspomnienia . Dobra dość tego. Pomyślałem i potargałam zdjęcie .
Szczępki papieru wżuciłam do kosza.
Po 2 godzinach skończyłam do pakować.
Może pójdę na ostatnie zakupy we Wrocławiu?
Tak to dobry pomysł.
Zadałem na dół.
-  Wychodzę na zakupy -  krzyknęłam i już mnie nie było.
~Kaja~
Od 1 lipca tego roku byłam pęłnoprawną piętnastolatką. I co ostatni rok gimnazjum musiałam spędzić nie z moimi przyjaciółmi tylko z zupełnie obcymi ludzimi w jakiejś szkole w Anglii.
-  Za godzinę jedziemy na lotnisko -  przyjęła z dołu mama.
Ehhh.  Będzie mi Cię brakowało. Powiedziałam do swojego pokoju. Nie no coś za mną nie tak
zaczynam gadać do pokoju.
~ Sara~
Po 30 min wróciłam do domu.
- Za pół godziny wyjeżdżamy na lotnisko szykujcie się. -  Powiedziała mama.
Poszłam wziąść prysznic i się przebrać.
Zeszłam  Na dół . Wyjeżdżamy. Teraz.
Będę tęsknić.
Wyszłyśmy z domu.
Wsiadłyśmy do samochodu.
Cała droga minęła w ciszy.
Po 30 minutach byłyśmy na lotnisku.
Po 1h wsiadalysmy do samolotu.
To wszystko działo się tak szybko.
Miałam miejsca obok Kaji, za nami siedziała mama.
~Kaja~
Usiadłam w wyznaczonym dla mnie miejscu w samolocie, było obok Sary.
Założyłam słuchawki i puściła playliste pod tytułem
,, Bars and Melody" . Kocham ten zespół. To im zawdzięczam swoje życie.
Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam .
~*~
Obudziła mnie Sara.
- Kaja wstawaj jesteśmy.
Wstałam przeciągając oczy i zabrałem do do wyjściaz samolotu. Moja mama zamówiła taksówkę która doniosła nas pod nasz " nowy dom".
- Przynajmniej będziemy mieć fajny dom -  powiedziała Sara A ja się zaśmiałam .
Weszłyśmy do środka. Był cudowny.
- Wasze pokoje są na górze.-  powiedziała mama . Prawie zabiłyśmy się z Sarą biegnąc po schodach.
- Twój po prawej mój po lewej - powidziała
Ona pobiegła  do swojego a ja do mojego.
- WoW - powiedzialysmy niemal w tym samym czasie.
Od razu zabrałam się do rozpakowaniu swoich rzeczy. Po 1h skończyłam.
Wzięłam szybko prysznic, przebrałam się i postanowiłam obejrzeć okolice. Wzięłam swoją fiszke i powiedziałam mamie że wychodzę.
Okolica też była niezła. Wracając postanowiłam poznać sąsiadów. Zapytałam do domu który stał obok mojego.  To kogo tam zobaczyłam zwaliło mnie z nóg.
- Część pomóc Ci w czymś?  -  zapytał brunet ale to nie był zwykły brunet to był Leo z BaM.
- Ja wale -  Powiedziałam naszczęśćie po polsku.
- Przepraszam ale...
- Jesteś Bambino?
- Tak
A on mnie przytulił. Ja. Wale.  Nie . Budźcie . Mnie. Bo.  Zabije.
- Jeździsz? -  spytał po chwili wskazując na moją fiszke.
- Tak.
- Może wybierzemy do razem do skateparku muszę
poznać swoich sąsiadów.
- Jasne a mogę wziąć ze sobą moją siostrę Sara jest starsza i dwa lata.
- Pewnie czyli ona jest w wieku Charlsa ? - zapytał.
-  Tak.
- Charlie chodź tu! -  krzyknął
- Co jest o hej -  powidział blondyn
- Poznaj moją nową sąsiadkę - powiedział wskazując na mnie.
- Cześć jestem  Charlie - przywitał się ze mną.
-  Wiem, wiem o tobie wszystko
-  Bambino ?
-  Tak - odpowiedziałam a on mnie przytulił
- Idziemy do skateparku z ... jak masz na imie? -  zapytał brunet a ja się zaśmiałam.
- Kaja, moja siostra to Sara.
- No idziemy z Kają i Sarą jeśli się zgodzi do skateparku idziesz z nami?-  zapytał go Leo.
- Jasne tylko wezmę deske- powiedział i po chwili z nią przyszedł
-A ja idę po Sare
- Ok.
Poszłam  po nią
- Sara!!!!- krzyknęłam na cały dom
- Co?- powiedziała schodząc bo schodach.
- Idziesz ze mną i z naszym sąsiadem i jego kumplem do skateparku ?
- Jasne- odpowiedziała
Wyszłyśmy z domu. Oni na nas czekali na chodniku.
- Hejka jestem Sara A z tego co wiem to moja siostra jest waszą fanką
- Hej jestem  Leo - powiedział brunet.
- A ja Charlie.
- Idziemy? -  Zapytałam
- Jasne - powiedzieli chórem.
Ja od razu popędziłam na desce wyprzedzając ich.
Wkrótce Leo mnie dogonił wpadając na mnie.
Oboje leżeliśmy na asfalcie śmiejąc się .
- Łamagi- zaśmiał się Charls.
 - Co się śmiejesz ? - oburzyłam się
- Ja nie nic -  powiedział i wybuchnął śmiechem
- Nie masz życia - wstałam i zaczęłam go gonić.
Wkońcu co dogoniłam i żuciłam mu się na plecy.
Niestety nie spodziewał do tego i oboje wpadliśmy na asfalt. Obruciłam się od niego plecami.
- Nie fochaj się  - powiedział.
- Na cb nigdy- powiedziałam i poczochrałam mu jego blond czupryne.
~Sara~
Po chwili dojechaliśmy do skateparku. Kaja i Leo odrazu poszli jeździć.
- Popisują się - zaśmiał do Charls.
- Może pokażemy im jak to się robi?
- Jasne.
Teraz to my zaczęliśmy się popisywać. Kaja chciała wskoczyć na rampę.
~Kaja~
Chciałam wskoczyć na rampę.
Niestety nie trafiłam.
Spadłamna ziemię.
Poczułam ból w kostce.
Leo odrazu do mnie podbiegł.
- Sara - zwołał
-  O matko już dzwonię do mamy, nie martw się wszytko będzie dobrze- powiedziała i pocałowała mnie w czoło.
Po chwili przyjechała mama.
- Ty jak masz na imie? - spytała blondyna.
- Charlie proszę Pani
- Zanieś ją do samochodu, tak w ogóle to co się stało?
- Chciała wskoczyć na rampę ale jej się  nie udało- odpowiedział Leo.
- Oby to nie było to co myślę -powiedziała  mama
-  To był by już 3 raz w tym roku -mówiła Sara.
- O co chodzi Sara? - spytał Leo.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
I jak wam się podobało?  Kocham takie końcówki.
Myślicie że o co chodzi z Kają???
Komentujcie i Obserwujcie <3 <3




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz